TenderIQ ma sens z jednego prostego powodu: przetargi publiczne w Polsce nie są publikowane w jednym miejscu. Część ogłoszeń trafia do Biuletynu Zamówień Publicznych na platformie e-Zamówienia, część do unijnego TED, wiele postępowań toczy się na prywatnych platformach zakupowych, a mniejsze zapytania ofertowe często wiszą wyłącznie w BIP-ie urzędu. TenderIQ zbiera ogłoszenia z ponad 1000 źródeł w jednej wyszukiwarce i jednym monitoringu, więc zamiast codziennie obchodzić kilkanaście serwisów, przeglądasz jedną listę dopasowaną do Twojej firmy.
To część 1 z 5 serii „Dlaczego TenderIQ”. W kolejnych odcinkach pokazujemy, jak zbudować profil firmy, jak pilnować terminów, jak pracować z SWZ i jak sprawdzać konkurencję. Zaczynamy od podstawowego problemu: rozproszenia źródeł.
Gdzie naprawdę publikowane są przetargi
Firma, która chce regularnie startować w zamówieniach publicznych, musi brać pod uwagę co najmniej kilka typów źródeł. Każde ma własną wyszukiwarkę, własną logikę filtrów i własny sposób prezentowania dokumentów.
- e-Zamówienia (BZP) – ogłoszenia o zamówieniach krajowych, czyli postępowaniach poniżej progów unijnych prowadzonych według ustawy Pzp.
- TED – Dziennik Urzędowy UE, w którym publikowane są postępowania o wartości równej lub wyższej od progów unijnych.
- Platformy zakupowe – platformazakupowa.pl, eZamawiający / OnePlace, Logintrade czy eB2B. Zamawiający prowadzą na nich całą komunikację: udostępniają SWZ, odpowiadają na pytania, publikują zmiany i przyjmują oferty.
- Baza Konkurencyjności – zamówienia beneficjentów funduszy unijnych udzielane zgodnie z zasadą konkurencyjności.
- BIP-y urzędów i jednostek – zapytania ofertowe o wartości poniżej progu stosowania ustawy Pzp, które często nie trafiają nigdzie indziej.
W praktyce jedno postępowanie bywa rozrzucone po kilku miejscach: ogłoszenie jest w BZP, a SWZ, pytania i odpowiedzi znajdziesz dopiero na platformie zamawiającego. Z kolei najmniejsze zlecenia, które dla małej firmy bywają najbardziej opłacalne, potrafią być widoczne tylko na stronie jednej gminy czy szpitala.
Ile kosztuje ręczne sprawdzanie źródeł
Typowy scenariusz w firmie bez działu przetargów wygląda tak: ktoś z zespołu – często właściciel albo kierownik projektów – rano otwiera BZP, wpisuje kilka kodów CPV, potem zagląda do TED, na dwie albo trzy platformy zakupowe i do listy zakładek z BIP-ami okolicznych urzędów. Znalezione ogłoszenia trafiają do arkusza albo do maila „do przejrzenia”.
Ten model ma kilka słabych punktów, które ujawniają się dopiero z czasem:
- Każde źródło szuka inaczej. Te same słowa kluczowe dają w różnych wyszukiwarkach zupełnie różne wyniki, a część serwisów w ogóle nie filtruje po CPV.
- Duplikaty i chaos. To samo postępowanie widzisz w kilku miejscach i trudno ustalić, czy już je oceniałeś.
- Wszystko zależy od jednej osoby. Urlop, choroba albo gorętszy tydzień w projektach oznaczają kilka dni bez monitoringu.
- Lista zakładek się starzeje. Zamawiający zmieniają platformy, a nowe jednostki nie trafiają na Twoją listę, bo nikt o nich nie wie.
Najbardziej kosztowny nie jest jednak sam czas. Najdroższy jest przetarg znaleziony za późno. Jeśli trafiasz na ogłoszenie na kilka dni przed terminem składania ofert, zwykle nie zdążysz już zadać pytań do SWZ, uzyskać gwarancji wadialnej, zebrać referencji czy porządnie skalkulować ceny. Kończy się to rezygnacją z postępowania, które było dla firmy „w sam raz”, albo ofertą przygotowaną w pośpiechu.
Co zmienia jedna wyszukiwarka zamiast kilkunastu
TenderIQ łączy wszystkie wymienione źródła w jednym miejscu – w sumie ponad 1000 źródeł i zwykle ponad 30 tys. aktywnych przetargów jednocześnie. Szukasz raz, tymi samymi filtrami, niezależnie od tego, gdzie zamawiający opublikował ogłoszenie:
- słowa kluczowe,
- województwo,
- branża i kody CPV,
- termin składania ofert,
- data publikacji,
- zakres wyszukiwania: w treści ogłoszeń, w dokumentach SWZ albo w obu naraz.
Serwis ma motyw lotniczy i hasło „Przetargi jak loty. Nie przegap swojej bramki.”. Na tablicy zobaczysz „Przyloty”, czyli nowo opublikowane ogłoszenia, oraz „Odloty”, czyli postępowania, którym kończy się termin składania ofert. Tablicę możesz zawęzić do robót, dostaw albo usług. To prosta, ale bardzo praktyczna perspektywa: rano patrzysz, co nowego się pojawiło, a jednocześnie widzisz, czego nie wolno już odkładać.
Od wyszukiwarki do monitoringu, który pracuje za Ciebie
Wyszukiwarka rozwiązuje problem rozproszenia, ale nadal wymaga, żebyś pamiętał o szukaniu. Dlatego drugim filarem TenderIQ jest zasada „Opisz firmę raz. Przetargi przyjdą same.”. Tworzysz profil firmy – słowa kluczowe, branże według CPV i wykluczenia – a system kilka razy dziennie sprawdza nowe ogłoszenia i zostawia tylko te, które pasują.
Każde dopasowanie ma podany powód: widzisz, który kod CPV albo które słowo kluczowe zadecydowało o tym, że przetarg trafił na Twoją listę. Nowe dopasowania lądują w zakładce „Dla Ciebie”, a każdego ranka dostajesz e-mail z nowościami. Jeśli coś nie pasuje, oznaczasz to jako nietrafne, a trafne potwierdzasz – w ten sposób profil z czasem jest coraz dokładniejszy. Jak dobrze ten profil zbudować, opisujemy w części 2 serii.
Co ważne, jeszcze przed założeniem konta możesz sprawdzić, ile przetargów pasuje do Twojej firmy. Wpisujesz kilka słów kluczowych i kodów CPV i od razu widzisz liczbę aktywnych postępowań. To uczciwy test: jeśli wynik jest bliski zeru, wiesz to, zanim poświęcisz czas na konfigurację.
Dla kogo agregacja ma największy sens
TenderIQ projektowaliśmy przede wszystkim z myślą o małych i średnich firmach, które nie mają osoby zajmującej się wyłącznie przetargami. Najlepiej sprawdza się w branżach, w których zamówienia publiczne są częste, ale rozproszone: IT, budownictwo, zieleń, sprzątanie i odpady, transport, szkolenia oraz dostawy sprzętu.
Uczciwie trzeba też powiedzieć, kiedy korzyść jest mniejsza. Jeśli firma startuje raz w roku, wyłącznie u jednego, znanego zamawiającego, wystarczy jej obserwacja jego platformy. Jeśli z kolei masz rozbudowany dział ofertowy, zyskiem będzie głównie uporządkowanie źródeł w jednym miejscu i mniej ręcznej pracy przy przeglądaniu ogłoszeń.
Osobna uwaga dla zamawiających: konto dla instytucji zamawiających jest bezpłatne.
Koszt i pierwszy krok
Wyszukiwarka jest bezpłatna, a zamawiający korzystają z TenderIQ za darmo. Pełny monitoring w planie Pro kosztuje 1 990 zł netto rocznie (ok. 166 zł miesięcznie) – jako jednorazowa płatność roczna, bez automatycznego odnawiania, z fakturą VAT. Szczegóły produktu i jego miejsce w ofercie JiraSoft znajdziesz na stronie TenderIQ.
Jeśli dziś codziennie przeklikujesz kilka serwisów albo wiesz, że przetargi umykają Ci przez rozproszenie źródeł, najprostszy test zajmie kilka minut. Załóż darmowe konto w TenderIQ, opisz firmę słowami kluczowymi i kodami CPV, a jutro rano zobaczysz w skrzynce pierwszą listę dopasowanych przetargów.
Seria „Dlaczego TenderIQ”
- Dlaczego TenderIQ? Przetargi z e-Zamówień, TED, platform i BIP-ów w jednym miejscu
- Opisz firmę raz: jak dobrać CPV, słowa kluczowe i wykluczenia w TenderIQ
- Poranny e-mail i przypomnienia: jak TenderIQ pilnuje terminów przetargów
- SWZ bez chaosu: wyszukiwanie w dokumentach i plan ofertowy AI w TenderIQ
- Kto wygrywa przetargi i za ile? Analiza konkurencji i opłacalność TenderIQ
Najczęstsze pytania
Z jakich źródeł TenderIQ pobiera przetargi?
TenderIQ zbiera ogłoszenia z ponad 1000 źródeł, m.in. z e-Zamówień (BZP), TED, platformazakupowa.pl, eZamawiający / OnePlace, Logintrade, eB2B, Bazy Konkurencyjności oraz BIP-ów urzędów. Wszystkie są dostępne w jednej wyszukiwarce.
Czy TenderIQ jest płatny?
Wyszukiwarka przetargów jest bezpłatna, a zamawiający korzystają z TenderIQ za darmo. Pełny monitoring z profilem firmy, planem ofertowym AI i analizą konkurencji to plan Pro za 1 990 zł netto rocznie (ok. 166 zł miesięcznie), płatny jednorazowo, bez automatycznego odnawiania.
Czy agregator zastępuje czytanie ogłoszeń na platformie zamawiającego?
Nie. TenderIQ pomaga znaleźć i wybrać przetargi, ale ofertę składa się na platformie wskazanej przez zamawiającego i tam trzeba śledzić zmiany SWZ oraz odpowiedzi na pytania.
Dla kogo TenderIQ ma największy sens?
Dla małych i średnich firm, które nie mają osoby zajmującej się wyłącznie przetargami, m.in. z branż IT, budownictwo, zieleń, sprzątanie i odpady, transport, szkolenia oraz dostawy sprzętu.
Jak przełożyć ten temat na projekt
W JiraSoft patrzymy na takie zagadnienia przez pryzmat realnego systemu: danych, backendu, integracji API, procesów B2B, widoczności w Google oraz przygotowania treści pod odpowiedzi AI. Dlatego artykuł jest punktem wyjścia do rozmowy o konkretnym workflow, a nie tylko ogólną notatką technologiczną.
